Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 885564
  • Dzisiaj wizyt: 16
  • Wszystkich komentarzy: 7726

Moja książka

pozadanie_okladka-1

Archiwa

Fiuty i królewna Śnieżka

Teraz powinienem zadzwonić do Agnieszki, niech wyjaśni dlaczego okłamuje Olę, mówiąc jej, że jest ze mną, a nie ze swoim marynarzem, którego imienia nigdy nie wypowiedziałem, wierząc, że jak je zachowam w milczeniu, to razem z nim on także przestanie istnieć, jak para starych pedałów, w której jeden nie może żyć bez drugiego. Nienazwanym zdarza [...]

Ślepa uliczka

W domu włączyłem komputer, żeby sprawdzić pocztę – na samej górze skrzynki, jak na stosie zaklejonych jeszcze listów, czekał na mnie mail od Oli. „Może i dobrze Piotr, że tak się stało, bo w gruncie rzeczy jesteśmy siebie warci. Wtedy, gdy kochaliśmy się jak byłeś jeszcze na studiach, myślałam, że będziemy razem, a ty wolałeś [...]

Ostatnia rozmowa, niepotrzebna

Długo przygotowałem się do rozmowy z Olą. Nie chciałem, żeby przychodziła tu, gdzie śmierdzę cudzym cierpieniem, starymi ludźmi i śmiercią, gdzie oddycham szpitalem i wchłaniam go dzień po dniu, tak jak on mnie, i to jest nasza symbioza, żywimy się sobą wzajemnie; czułem się wystarczająco upokorzony w jej domu, na kartach zeszytu, który znalazłem w [...]

Śmierć człowieka o klapiących kapciach

Od razu wiedziałem, że stało się coś złego. Pielęgniarka podała mi termometr i leki przeciwbólowe bez słowa, chociaż zazwyczaj świergotała jak ptaki za oknem o świcie, korytarz też milczał niepokojąco, nie obudził się jeszcze gwar salowych i nie wstał nerwowy śmiech praktykantów. Lekarze nie przyszli na obchód, znikąd nie było słychać ferworu nowego dnia i [...]

Szpital, temat z definicji łóżkowy

Z samego rana do pokoju zagląda pantoflarz, sąsiad zza ściany, ten, który klapał kapciami pod moimi drzwiami i żyje tylko dlatego, że przyszła pielęgniarka i nie zdążyłem go zabić. – Piękna kobieta u pana wczoraj była, widziałem. – Tak, to siostra. – A mówią, że narzeczona i pracuje w policji. – Kto tak mówi? – [...]

Śmiech mariacki

- Dzień dobry – Agnieszka siada na taborecie i obdarowuje mnie pudełkiem ptasiego mleczka oraz pytaniem jak się czuję. – No super. Wczoraj miałem bardzo romantyczną lewatywę z samego rana. A potem tym podobne przyjemności. Ty wiesz, że codziennie budzą mnie o szóstej rano? Biorą krew, mierzą temperaturę albo wpychają coś do tyłka. Ponoć pani [...]

Ostateczne z dupą porachunki

- Dzień dobry, jest pan gotowy? Proszę się obudzić, panna lewatywka przyszła z wizytką – niezrozumiale wesoły głos wyciąga mnie z sennych powideł. – O tej porze? Jest dopiero szósta! – patrzę na zegarek i protestuję, ale i tak mam świadomość, że w tej szpitalnej machinie jestem bez szans. Już mnie wessała, to i musi [...]

Noc

Ktoś za ścianą krzyczy, że nie może spać, bo uwiera go stercząca sprężyna, potem słyszę jakieś głosy i turkot odjeżdżającego na kółkach łóżka, odgłos kapci klapiących tam i z powrotem, tam i z powrotem klapiących z niepokojem właściwym u człowieka pozbawionego poduszki i kołdry, akurat pod moim drzwiami musi facet tak plaskać, szurać i klapać, [...]

Zamieniam się w dupę (szpital – dzień czwarty)

Budzę się i mam wrażenie, że następuje przemienienie, w wyniku którego staję się dupą; wielką, leżącą w łóżku dupą. – Wypróżnienie było? – słyszę codziennie rano, od kilku dni, zamiast tradycyjnego dzień dobry. Dziś w południe przyszła pani doktor i drążyła temat, jakby było w czym. – Stolec był czarny? – Nie, w ogóle nie [...]

Głos (szpital – dzień trzeci)

Jestem zmęczony, nie słyszę swojego głosu, pewnie już go przeszczepili i posługuje się nim ktoś inny. Zastanawiam się jaki jest jego nowy właściciel. Nie może być stary, bo głos by nie pasował. A poza tym? Może być gruby albo chudy, brzydki albo przystojny. Byleby głupot nim nie gadał. A jak będzie kretynem albo, co gorsze, [...]