Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 890524
  • Dzisiaj wizyt: 25
  • Wszystkich komentarzy: 7729

Moja książka

pozadanie_okladka-1

Archiwa

Ostatnia rozmowa, niepotrzebna

Długo przygotowałem się do rozmowy z Olą. Nie chciałem, żeby przychodziła tu, gdzie śmierdzę cudzym cierpieniem, starymi ludźmi i śmiercią, gdzie oddycham szpitalem i wchłaniam go dzień po dniu, tak jak on mnie, i to jest nasza symbioza, żywimy się sobą wzajemnie; czułem się wystarczająco upokorzony w jej domu, na kartach zeszytu, który znalazłem w szufladzie nie zamkniętej ostatecznie ręką mojej matki.

Nie wiedziałem, co Oli powiedzieć, gdy przyjdę po swoje rzeczy. Może po prostu to, że kiedyś ją kochałem i że wtedy wróciłem po tamtą miłość. Miałem nadzieję, że w zakamarkach tego domu coś z niej zostało, że kamienica nas zapamiętała, że jej twarde, mocno wypalone cegły, nie całkiem zdążyły zapomnieć. Dziesiątki razy opierałem dłonie o ułożone z niej mury, przygniatałem do nich, lub do stojącego na modrzewiowej podłodze łóżka, drobne ciało dziewczyny, patrzącej na mnie oczami otwartymi szeroko jak okna na świat, którym dla niej byłem; czasami z jej wniebowziętego zachwytu śmiałem się z zarozumiałą pewnością mężczyzny, który poznał już kilka ścieżek przez ciało i teraz przeprowadza nimi kogoś, kto nic poza nim nie widzi i z wiarą osoby ociemniałej trzyma się jego wystawionej laski.

Podziękuję za tych kilka spędzonych razem dni i powiem, że nie chcę oceniać tego, co robi, każdy ma prawo do bezgranicznego decydowania o sobie, o swoim ciele też, a prostytucja nie brzydzi mnie ze względów moralnych, tylko higienicznych.

Tak sobie to wszystko w głowie układałem, zdanie po zdaniu, na różnych półkach, żeby się nie pomieszały, słowa z pretensjami wcisnąłem na półkę najwyższą, żebym, nawet wspinając się na palce, nie mógł po nie sięgnąć. Wiedziałem, że nie mam prawa robić jej wyrzutów, nie ja, facet, który sam ją nauczył brać pieniądze od mężczyzn.
Ale słowa z tamtej półki same mi wypadły, a ja nawet nie wiedziałem, że jest ich tam aż tyle. Jak tylko otworzyła drzwi, to wszystkie na nią się posypały. Nie potrafiłem ich złapać, nie zatrzymałem ani jednego, było ich między nami pełno, latały jak sępy nad upatrzoną ofiarą, a Ola tylko machała rękami, jakby jeszcze starała się bronić. Sępy były jednak zbyt wygłodniałe, za długo na swoją ofiarę musiały czekać, nadlatywały więc teraz z różnych stron, spadając z nieuchronnością już wyprowadzonych ciosów. W końcu przestała się przed nimi zasłaniać, a ja widziałem jak się poddaje, bezradnie zwiesza ręce i zaczyna płakać.

Wtedy zrobiło mi się głupio, bo przecież wcale jej smutku nie chciałem, zwłaszcza, żeby płakała, przy pożegnaniach nie ma nic bardziej bolącego niż płacz kobiety, wolałbym skręcić sobie stopę albo iść do dentysty, mniej by bolało; to miało być spokojne rozstanie, może nawet trochę czułe, a wyszła awantura.
Wszedłem do pokoju i wściekły na siebie zacząłem się pakować, spodziewała się tego, bo wszystko leżało już na wierzchu – dwie koszule, para spodni, skarpetki, bielizna – wyprane, wyprasowane i równo ułożone jak przed wyjazdem na wakacje, a nie jak na zawsze.
Ola chlipała w przedpokoju i pociągała nosem, miałem ochotę podejść i wytrzeć jej smarki, jak małej dziewczynce, której tato spuścił lanie, a teraz czuje, że wystarczyłoby zakazać oglądania bajek. Jednak to ona podeszła pierwsza, już nie płakała, tylko była bardzo smutna i oczy miała wciąż szkliste. Odbijały światło nocnej lampki i pomyślałem, że wyglądają teraz jak dwa okrągłe akwaria i w każdym pływa złota rybka, mam razem sześć życzeń, jedno wykorzystam na zapomnienie tego, co zrobiła, a resztę zostawię na potem.

- Dlaczego to czytałeś? – w ręku trzymała swój zeszyt z opisami mężczyzn.
- Przepraszam, nie powinienem. Ale problem nie w tym, że go czytałem, lecz w tym, co ty w nim pisałaś.
- To nie jest pamiętnik, Piotr. To takie moje imaginacje. Zmyślenia, fantazje, rozumiesz?
- Nie kłam, Ola. Ja też tam przecież jestem, a nie sądzę, żebym był zmyśleniem. Jak to było? Przyjechał mój facet z dzieciństwa, może z nim zostanę do czasu, aż mi się znudzi?
- To chodziło o kogoś innego…
- Daj spokój, sama się w tym plączesz. Najpierw mówisz, że fantazje, a potem, że chodziło o innego.
- Bo to jest wymieszane, prawda z fantazjami, fantazjowałam, gdy nikogo ze mną nie było. Wymyślałam tych facetów i pisałam o nich.
- No weź ty się sama posłuchaj. Gdybyś tyle fantazjowała, to przynajmniej nauczyłabyś się kłamać.
- To nie ma sensu, Piotr, nie chcę cię zatrzymywać siłą, wiedziałam, że mi nie uwierzysz, idź jak chcesz.
- Może byłoby inaczej, gdybyś powiedziała prawdę. Nie mam ci za złe tego, co robiłaś, lecz to, że oszukujesz mnie do końca.

Wrzuciłem swoje rzeczy do torby i wyszedłem, na klatce poczułem się brudny, jakbym trafił w sam środek zsypu.

13c komentarze/y do Ostatnia rozmowa, niepotrzebna

  • Lidia

    A jesli ona mówi prawdę… Jesli to wszystko to fantazje pomieszane z rzeczywistoscia … ?

  • poniewczasie

    i bądź mądry

  • Julianna

    Piotr zrobil dobrze…

  • goska

    Myślisz, ze da się bez łez? Na zimno?
    Da się…czemu nie, moze być wygodnie i dla porzucającego najmniej urazowo.
    Nie przeżyłam nigdy takiego rozstania, może rozstanie musi być po czymś a u mnie to było coś w co chciałam wierzyć, ale mniejsza z tym. Wiesz co to wszystko zgnoiło ostatecznie?
    Nie to, że on się zakochał w kimś innym, to akurat rozumiem doskonale, nie ma jednej miłosci chyba o ile w ogóle cos takiego jest, tylko to, że nie powiedział mi nigdy tego, że odchodzi, że pozwolił mi przez tyle czasu robić z siebie idiotkę. Nagle ogłuchł na mnie i na moje potrzeby, na odrobinę uczciwości wobec mnie.
    Tak to Piotrek wygląda elegancko bez szarpania dla niego, najwygodniej i najzimniej jak można.
    Wydaje mi się, że wolałabym to z płaczem, tak jak Ola, wiesz bo przynajmniej miałabym wrażenie, ze mam do czynienia z człowiekiem a nie z jakimś betonem, o którym myslałam, ze jest człowiekiem.

  • BC

    muszę ci powiedzieć, że sama się czasem zastanawiam czy te twoje notki nie są wytworem twojej fantazji…bez urazy oczywiście…

  • flawi

    wiesz co Piotr? nie będę Cię już czytac.
    Jesteś zwyczajnym…gnojem:(
    Smutno mi.

  • waiting

    smutny koniec

  • em

    i tak w kólko, az sie trafi na kogos kto powie „nie”… wtedy zostaniesz?

  • czytam jak zawsze z przyjemnością

    z tą wystawioną laską to pan nieco przesadził :]

  • Jimi

    No facet, podoba mi się. U mnie jest podobnie, za zdradę, chamstwo, oszukiwanie i inne takie : albo zostaje przy mnie i jej nie wybaczam, albo jej wybaczam, ale pakuje walizkę i … w podskokach.
    Z tym nie mozna zyć. Jednak tkwię w czymś takim już jakiś czas, bo nie mam gdzie iść, no co, pod most ? na dworzec ? nadmienię, że jestem u siebie.
    szlag. pisz dalej, 3mam kciuki pozdrawiam.

  • Ala

    to najgosza notka jaką tutaj zamieściłeś

  • mychowe-pielesze

    Czasami ludzie unoszą się honorem ,iast wysłuchać do końca…

    Dziwi mnie strasznie moje własne postępowanie. Pod koniec nie chcę się już kłócić. Szkoda, że wcześniej chciałam…

    Może warto na spokojnie porozmawiać z odpowiednią ilością wyjaśnień i słów?

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>