Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 890524
  • Dzisiaj wizyt: 25
  • Wszystkich komentarzy: 7729

Moja książka

pozadanie_okladka-1

Archiwa

Fiuty i królewna Śnieżka

Teraz powinienem zadzwonić do Agnieszki, niech wyjaśni dlaczego okłamuje Olę, mówiąc jej, że jest ze mną, a nie ze swoim marynarzem, którego imienia nigdy nie wypowiedziałem, wierząc, że jak je zachowam w milczeniu, to razem z nim on także przestanie istnieć, jak para starych pedałów, w której jeden nie może żyć bez drugiego. Nienazwanym zdarza się dość często, że bez nazw i imion gubią się jak bez drogowskazów, ale marynarz jakoś nie chciał się zgubić, a nawet wygląda na to, że cumuje teraz przy Agnieszce na stałe i kiedy tylko zechce, to będzie mógł sobie wpływać i wypływać z jej ciepłego portu swoim, zapewne sflaczałym, kajakiem.

Myślałem, że męskie członki są prawie takie same, większość ma bowiem podobne przekonania i należy do wyraźnie określonej partii męskiego ciała. Dopiero Ola, lekko upita, opowiedziała mi o całej ich różnorodności, o tym, że jedne sterczą do przodu, lekko ulegając grawitacji, trochę tak jak ręka wyciągnięta po prośbie, i te rzeczywiście najbardziej są proszące, nie wpychają się same, nie wchodzą bez czekania na wyciągniętą dłoń, lubią gesty zaproszeń, po których czują się zadomowione i wdzięczne. Ich odwrotnością są członki wygięte ku górze, jak dolna część łuku, te wciskają się bez podania ręki i czasami bez podania przyczyn, bywają pełne pretensji i aroganckie, świetnie jednak sprawdzają się w tańcu, gdy oboje partnerzy mają zajęte ręce, wystarczy wtedy jedynie zwolnić krok i jakoś rozwiązać problem majtek. Sporo też jest zezowatych, anatomicznie zbudowanych tak, że zerkają swoim cyklopowym okiem w prawo lub w lewo, niekiedy pod kątem bardzo zadziwiającym i niemal proszącym o interwencję okulisty; te często pozostawiają po sobie bolesne wspomnienia, bowiem wdzierają się na krzywego, a potem obijają się o ściany, bo celu na wprost nie widzą.

Problem członków nie tkwi jednak w ich prawicowych albo lewicowych odchyleniach, ani też w postawie zasadniczej, bo nawet jeśli bywają z nią kłopoty, to najczęściej ustępują w wyniku odpowiedniej musztry; ich kłopot dotyczy raczej postawy patriotycznej, bowiem większość z nich nie wykazuje trwałego przywiązania do swoich małych, a później tyjących, ojczyzn, i marzy o tym, żeby co pewien czas jakąś granicę przelecieć, zdobyć świeżą wyspę lub młodą kolonię, z których najczęściej jednak wraca na domowe łono, gotowa nawet zasiać syna, o ile pozostałe członki ciała zbudują dom i posadzą drzewo.

Biedna Agnieszka, pomyślałem, ten jej marynarz pewnie już teraz ma sporo wysepek i przystani, do których zawija tym swoim kajakiem, a ona z rosnącym brzuchem czeka jeszcze na jego dom, może chce też drzewo.

Chciałem jej taki dom dać, nawet szukała ze mną miejsca, w którym go postawię. Znaleźliśmy je – to był stary dom, do wyburzenia, z kolorowym ogrodem, wielkim i zarośniętym jak puszcza, otoczony płotem z przycinanych na żywopłot grabów. Przy domu rosły dwie jabłonie, takie, jakich już nikt nie sadzi – wielkie, nieforemne, obsypane masą drobnych owoców. Jabłka były twarde, czerwone i tak soczyste, że kapało po brodzie.
Takich jabłek nie ma w sklepach. Czasami kupowaliśmy je na małych straganach, gdzie opatulone chustami babiny sprzedają je, przywożąc ze swoich równe starych jak one działek. Często dodawały nam swoje poplątane opowieści, trajkocząc, jak to z mężem, dobry był chłopina, chociaż wypić za dużo lubił, dostali tę działkę z zakładu pracy, spędzili na niej wszystkie wolne chwile, dobrowolnie zawężając cały świat, morza, góry i jeziora do tego skrawka ziemi od płotu do płotu dwadzieścia kroków, no teraz to i ze trzydzieści będzie, bo nogi już nie takie jak dawniej, wolniej chodzą i drobniejszymi krokami, czasami już zawodzą, zwłaszcza zimą, kiedy człowiek na lodzie się przewraca, najgorzej na łokieć, trudno wtedy ruszyć ręką nawet przez miesiąc, ale wtedy, gdy jeszcze ze starym na działkę jeździli, to on tę jabłoń posadził jak każdy mężczyzna drzewo, tylko syna nie mieli, trzy córki były, jedna dziś w Stanach, ale nie pomaga, dwie w stolicy siedzą, pocztówki wysyłają na święta, a po starym, niech mu ziemia lekką będzie, drzewo z tymi jabłkami zostało, bierzcie od razu dwa kilo, bo nigdzie indziej takich nie kupicie.

Ten znaleziony ogród miał być naszym miejscem na ziemi, jak tylko Agnieszka ugryzła jabłko, to od razu o tym wiedzieliśmy, nie chciała się już stamtąd ruszyć, jakby była omdlałą królewną Śnieżką, której zaczarowane jabłko odebrało siły. Budziłem ją pocałunkami wielokrotnie i ona zapewniała mnie, że jestem jej księciem, ale w końcu okazało się, że z pomyliła bajki.

Miałem dla niej miejsce na dom i w obłokach rysowaliśmy już na parterze kuchnię, obok salon z jadalnią, a na piętrze sypialnię i pokój dla dziecka. W naszej sypialni miało być wielkie łóżko i sprzęt z muzyką, a obok wejście do łazienki z wanną wielką jak okręt i garderoba z półkami – na dole skarpetki, nieco wyżej bielizna, potem spodnie i podkoszulki, wszystko w logicznym porządku na wypadek, gdyby któreś z nas na starość dostało alzheimera i nie pamiętało, co na jaką część ciała włożyć.

Tak to wszystko zacząłem sobie teraz przypominać i ból tęsknoty rozlał mi się w brzuchu – poczułem żal zdobywcy, który załadował cały okręt prowiantu, zaopatrzył się we wszystkie mapy świata, miał najlepszych majtków i niezwykle paradne bokserki, a nigdy nie odbił od brzegu.

23c komentarze/y do Fiuty i królewna Śnieżka

  • chester

    ‚poczułem żal zdobywcy, który załadował cały okręt prowiantu, zaopatrzył się we wszystkie mapy świata, miał najlepszych majtków i niezwykle paradne bokserki, a nigdy nie odbił od brzegu’…to genialne; ileż ja mam takich myśli, wyładowana po brzegi, jak…karawela, którą nikt nie odbił od brzegu…pojemna ta metafora jak się okazuje…i rozwija się pięknie; sięgnęłam do definicji: ‚…karawele umożliwiały dłuższe podróże morskie, co uczyniło je przydatnymi do wypraw odkrywczych…’

  • Tirenesia

    jak zwykle trafiasz w samo sedno. Może to dlatego każda przystań czuje się zagrożona. Czytam, pozdrawiam..

  • zwyczajnie

    że zalinkowałam o!

  • justkate

    wczoraj w nocy
    czytałam z zapartym tchem
    póki moje oczy nie odmówiły posłuszeństwa :)

  • fives

    jaka dorodna charakterystyka ‚fiutów’, a jakie smutne zakończenie

  • duszek

    czytam od dawna.
    dziś dopiero się wpisuje.
    bo nie widać innych ludzi.
    i ciągle się łudze, że te teksty to tylko dla mnie.
    że siedzę w ciemnym pokoju, z kieliszkiem wina w ręcę, a me ucho pieści głos Twoich opowieści.

  • Kate

    Niech to szlag, kocham Cię czytać. Mimo, że też mi się „ból tęsknoty rozlewa po brzuchu”.

  • zuzia

    Witaj jutrzenko swobody…

  • do znawcy Meskiej Anatomii

    masz pecha do tych kobiet, co i która sie trafia to wyjatkowa z jakąs tajemnicą i rysą

  • goska

    ale w jednym musze sie z Tobą zgodzić w to magiczne nie wypowiadanie imienia…to jak w filmie zycie jest piękne – tylko odwrotnie, wiesz długo nie mogłam się zdecydować na zadzwonienie do kamieniarza bo jakoś tak magicznie wydawało mi sie, że jak tam nie ma imienia to ojciec jeszcze zyje jakostam i przez te miesiące leżał w bezimiennym grobie tylko dlatego, że chłopaki tym zająć się nie chcieli a ja nie mogłam…siła magicznego myslenia:)

  • monica

    Wiesz, czasem mam ochotę na Ciebie nakrzyczeć. Sprać Cię na kwaśne jabłko. Bo przecież ile można? Czasem mam wrażenie, że sobie wmówiłeś tą miłość, uczepiłeś się jej jak rzep i tak do końca życia będziesz ją sobie idealizował.

    A gdzie miejsce na awantury, zdrady, brudne naczynia itp. Coś w tym jest, że miłość niespełniona jest największa. Może właśnie dlatego, że cały ten śmietnik dnia codziennego ją omija. Może?

  • kama925

    ładne, zwł. o jabłkach i ogródku… mam to szczęście, że dotarłam do brzegu i mój dom stanie się niedługo rzeczywistością… syna już mam, drzewo posadziliśmy ale zdechło więc wszystko przed nami… pozdrawiam i dziękuję za maila… myślę, że zasługujesz…

  • em

    bo nie mozna miec wszystkiego???? czy mozna ? masz na pewno Talemt, kimkolwiek jestes…. zazdroszcze, az poczulem smak tych jablek ; )

  • mychowe-pielesze

    Nigdy nie mów nigdy. Może po prostu długo się przygotowujesz, a może masz o jedną mapę za mało ;)

  • calujac-ul

    miałeś zadzwonic do Agnieszki

  • Ala

    są też krainy, które z tęsknotą oczekują nowego zdobywania i tak jak wieczni zdobywcy szybko tęsnią za nieznanym

  • Czytelnik

    Nudny ten odcinek. Tamte poprzednie są spoko.

  • shingle

    Szykujesz sie do wydania książki? Jakieś takie nieodparte wrażenie.
    Twoje pisanie mi odpowiada. Nie czytam każdej notki, ale nie o to chodzi w tym przypadku.

  • bronka

    …hmmm…

    pozdrawiam ciepło…tyle

  • muza

    to juz bylo piotrus. nie powtarzaj.

  • peensleep

    a mimo wszystko ja wierzę, że gdzies port czeka

  • ritual-de-lo-habitual

    ładna notka, ładna, ostatnio jak Cię czytam, przypominam sobie młodych poetów coś jak brzoska wojtek, co też tak przyklepują skojarzenia i te jak im sie nazywa, te wyrazy co majo podwójne znaczenie a to samo brzmienie.

    tylko smutek to ten.
    smutek, eh.

  • gerry85

    Zobaczcie największy polski członek!
    http://seksbaza.com/forum-czlonek-meski/index.php

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>